3xff#1630f3xhx#168cf3xhx#16d1f3xhx#16f3aaxhx#16f356xhx#19f316xhx#5cf316xhx#93f316xhx#c7f316xhx#f3ec16xhx#f3ae16xhx#f36916xhx#f32616xhx#f31626xhx#f31653xhx#f3168bxhx#c916f3xhx#8416f3xhx#3816f3xff2xffBenedictxfxxfxCumberbatchxfxxfxDziennikxfxxfxWiolkowyxfxxfx❤ xfxxfx♥xff15xff100xff100xff5xff15xff50xff0
Kursor stworzono na profilki.pl

____________***______________

Blog ten ma na celu wyśmianie niektórych spraw. Nic, co zostało czy też zostanie tutaj zamieszczone nie jest prawdziwe poza osobą BC. Blog jest traktowany przeze mnie jako rozbudowana wersja fanfiction.
Pozdrawiam

środa, 30 lipca 2014

Urodzinowy szał



19 lipca w dwóch Polskich miastach, w Warszawie i Krakowie odbyła się największa impreza w historii.
Imprezie towarzyszyły duże ilości alkoholu, kokosa oraz ananasa. Pojawiły się także dwa torty, a w Krakowie odśpiewano nawet Happy BirthDay. Twarze uczestniczek zakryte były serwetkami (anonimowość przede wszystkim!).
W ten właśnie sposób CumberHarem świętował 38 urodziny swojego L orda.
Jako, że nikt z DW nie mógł być niestety obecny podczas urodzin w Warszawie postanowiliśmy zapytać uczestników tamtejszej imprezy o jej przebieg:
DW: Jak świętowaliście w Warszawie?
AMR: Były zagubienia w akcji, kolorowe drinki, rajskie mleczko i Ben w kokosowej kąpieli. Do stajni dołączył czołg Cukinia221BC. Były nachosy, zdjęcia samojebki przy których lampa błyskowa nie chciała odpalić i biegałam w kółko jak pojebana…
Katarzyna S: Były też ananasowo-kokosowe jeżyki! Nowy afrodyzjak!

DW: Jakie ciekawe akcje miały miejsce podczas imprezy?
AMR: (…) zasadniczo siedziałyśmy i zrywałyśmy boki ze śmiechu.
Katarzyna S: Było oglądanie zdjęć, którymi raczyła nas Karolina, było duuuużo śmiechu, planowanie nalotu na Kraków w celu świętowania 39 urodzin. Były relacje z przyjazdu Lorda. Co jeszcze…
Karolina Ś:  Żarty o Zorro. Pamiętajcie o żartach o Zorro. Najwięcej śmiechu tego wieczoru było właśnie wtedy.
Katarzyna S: Co najważniejsze, było czuć ducha Cumberbatcha, taplał się w kokosie, pod palemką.
AMR:  I były toasty!

DW: Jakie między innymi?
AMR: za cukinię… za kokosy… za cały Harem no i za Benita!
AMR: Było jeszcze chyba nocne futurowanie w Maku…
Katarzyna S: Było, było! Ale to już po północy, nie wiem czy się liczy. Chyba, że zaliczymy to jako doładowanie przed resztą upojnej nocy z Benedictem, wiecie najedzony ananasem, wykąpany w kokosie. Żal nie skorzystać!

DW: Czy solenizant był zadowolony?
AMR: Ben był zachwycony, jakby inaczej!

W Krakowie zaś nie obyło się bez dzikich densów, Cumberbomberów, słuchania CumberHymnu oraz innych audiotworów związanych w jakiś sposób z Cumberbatchem, namawiania DJ'a na puszczenie Stain' Alive, Thrillera i innych. Było również dużo śmiechów-chichów oraz obgadywania Zorro. Uczestniczki Krakowskiej imprezy odwiedziły hotel, którego nazwy niestety nie możemy podać, a także restaurację p. Gessler gdzie Lord spożywał swoje posiłki podczas pobytu w Krakowie.  Ciekawe zjawisko miało miejsce na parkiecie w Krakowie gdzie do tańca ruszyły osoby, które normalnie nie tańczą publicznie. W pewnym momencie na parkiecie zawitał sam Benedict i zaczął pląsać (z małą pomocą) między swym haremem. Podczas tych harców kilku samców obecnych w klubie próbowało wstąpić do kółka wzajemnej adoracji stworzonego przez przedstawicielki płci pięknej oraz usztywnionego Benka. Ich zaloty zostały odrzucone, ponieważ kobiety nie zwracały uwagi na nic poza swym Lordem (Lord w górę=dziki wrzask). Miny owych panów, którzy szybko uświadomili sobie, że przegrali z kawałkiem kartonika były zabójcze.
Na imprezie nie mogło oczywiście zabraknąć piwa w cylindrach, mierzenia piany, bo jak wiadomo musi posiadać przepisowe 21 cm oraz rozbawionej miny barmana gdy lał piwo do naczyń.


Niestety poza przyjemnościami podczas imprezy miał miejsce również smutny aspekt tego dnia. Mianowicie sen z powiek CumberHaremu spędzała wizja Zorro oczekującej na CumberLorda z lampką wina w jego ulubionej knajpie oraz wpadnięcia przez niego na durny pomysł aby do owej knajpy w tym dniu się wybrać. Harem jednak może odetchnąć z ulgą, ponieważ nie tylko Zorro nie zdążyła skazić Lorda swym dotykiem/spojrzeniem/sapaniem na jego widok, ale oprócz tej porażki miała pewien wypadek. Jak się dowiedzieliśmy Zorro źle zamachnęła się swoją szablą i zamiast wyryć Z na Londyńskim drzewie, wyryła je na swoich własnych spodniach w okolicy swego zacnego tyłu. Z jej relacji dowiedzieliśmy się również, że truskawkowe smoothie w Londyńskim Maku jest PYCHA! Mamy szczerą nadzieję, że ta informacja odmieniła Wasze życie!

A teraz porcja zdjęć z imprezy:

Kąpiel w kokosie

Kąpiel w nachosach

Warszawska część grupy

Ben bronił cylindrów jak własnej cukinii

Tajemniczy hotel. Grupa z Krakowa podziwiała tam choinki (czy co to jest)

Duch Cumberbatcha nawiedzający hotel i choinki

Jeden z dwóch tortów

Ben w rękach Annie Z. prowadzi nas w tylko sobie znanym kierunku...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz