Jaka jest historia naszego Dziennika Wiolkowego?
Zaczęło się dawno, bo jeszcze dinozaury po świecie hasały, a Wiolek była w gimnazjum się mocno nudziła. Powstawały głupie "artykuły" i "wywiady" ze znajomymi na durne tematy.
Historia jest nudna, więc przejdę do rzeczy. W końcu DW padło, straciłam serce, a bloga po jakimś czasie skasowałam. Zawsze mi gdzieś towarzyszył jak mocno mi się nudziło i chciałam to opisać, albo porobić sobie z innymi "jaja", ale były to takie, o. Jednorazowe wybryki. Aż w końcu trafiłam na CumberKolektyw. Najlepsza grupa facebookowa pod słońcem, gdzie psychofaństwo w ramach zabawy nie spotyka się z krzywym spojrzeniem, gdzie można się wygadać, pożartować, napić się wody kokosowej w doborowym towarzystwie, albo po świrować troszeczkę. I tak oto powstał pierwszy "numer" odświeżonego DW, który miał być tylko jednorazowym wybrykiem, jednak jak widać nie wyszło.
Co z tego wyjdzie? Nie wiem. Tego nigdy nie jestem w stanie przewidzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz